poniedziałek, 26 listopada 2012

Rozdział 55 " .. Rozmawiam ze sobą ..tak to normalne, yhym - powtarzałem obie w duchu ... "

Na początku chcę was przeprosić że tak "długo" nie dodawałam rozdziału, ale mam taki Internet że kurde szybciej bym do Holmes Chapel piechotą doszła a blogger jeszcze by mi się nie załadował... 
A teeeraz chcę wam wszystkim podziękować za te ponad *werble proszę* 3970 wejść. *VIRTUAL HUG .. loading*

*perspektywa Louis'a*
Uff .. wszystko pod kontrolą - zaśmiałem się w duchu. Ponownie chwyciłem telefon i wystukałem na nic numer Harry'ego.
Udało się ! - loczek wykrzyknął mi do słuchawki.
No co ty nie powiesz - odpowiedziałem ze śmiechem.
To jutro przyjeżdżasz po mnie, jedziemy do Tesco, zawozisz mnie do domu, i mi POMAGASZ ! - Harry.
No dobra dobra, jak będę wyjeżdżał, to zadzwonię - odpowiedziałem.
Ok- odpowiedział.
To do zobaczenia ! - odpowiedziałem , po czym się rozłączyłem. Schowałem telefon do kieszeni i wróciłem do salonu.
I jak jadą ? - zapytał Liam , ledwo co powstrzymując się od śmiechu. (Liam,Zayn i Niall wiedzieli o niespodziance)
Ymm.. Harry musiał zostać na badaniach
, jutro go odbieram - odpowiedziałem.
Niall powoli nie wyrabiając ze śmiechu rzucił tylko krótkie "Idziemy jeść" - pociągnął Agatę w stronę kuchni.
Morda w dupę , Horan ! - krzyknął Zayn w jego stronę .
Się robi - wykrzyknął Niall , wchodząc do kuchni.
O co chodzi, przecież nic nie powiedział .. - odpowiedziała Ola.
Nic nic .. wszystko w porządku - odpowiedział Zayn.

*koniec perspektywy Louis'a*

*następny dzień*
Wstałyśmy rano, Ola miała dziś trening , bo za kilka dni ważny mecz. Wsiadłyśmy razem do autobusu. Ola wysiadła kilka przystanków wcześniej, a my dojechałyśmy do szkoły. Lekcje miały się kończyć o 14.30 .. no , ale pech chciał że mieliśmy dodatkowy wykład do 16 .. rzygam tym .. Zadzwoniłam do Louisa
J : Hej Lou , mam pytanie ..
L : No cześć , o co chodzi ? - zapytał.
J : Zajęcie przeciągnęły mi się do 16 , a to ja miałam o odebrać , ale nie chcę żeby czekał dlatego , mógłbyś go odebrać ? - zapytałam.
L : Jasne , żaden problem mała - odpowiedział.
J : Serio ? Dzięki Lou - odpowiedziałam . Pa - dodałam.
L : Do zobaczenia - odpowiedział.
Schowałam telefon i weszłam do sali.
***
Wychodząc z klasy "wpadłam" na Filipa. Taa .. kurwa , jeszcze tego brakowało ..
F : Hej , Veronika !
J : Hej Filip , dawno Cię nie widziałam - odpowiedziałam.
F : A tak .. byłem w Polsce , u rodziny - odpowiedział z uśmiechem.
J : Oo , naprawdę ? I jak było ? - zapytałam.
F : Całkiem spoko .. a jak tam u Ciebie , słyszałem że Harry .. no wież .. miał wypadek - odpowiedział nie pewnie.
J : Niestety , no ale już jest wszystko w porządku - odpowiedziałam. Właśnie do niego jadę - odpowiedziałam.
F : To nie przeszkadzam , pozdrów go - odpowiedział z uśmiechem.
J : Pozdrowię - odpowiedziałam.

*perspektywa Harry'ego*
Tak na prawdę to ze szpitala mogłem wyjść już wczoraj. Ale chodzi o to , że mam niespodziankę dla Veroniki. Nie , nie wiąże się ona ze szpitalem. Mniejsza o to..
Weszliśmy z Lou do domu obładowani siatkami. Połóż to tu ! - kiwnąłem głową w stronę blatu w kuchni.
Zdenerwowany ? - zapytał Louis.
Jeszcze nigdy się tak nie stresowałem - odpowiedziałem opierając się o blat.
Będzie dobrze - odpowiedział klepiąc mnie o ramieniu.
Mam taką nadzieję - odpowiedziałem. Dobra , za chwile powinna przyjść reszta chłopaków do pomocy. Właśnie ktoś wchodzi do domu .. to oni , tak to na pewno oni - pomyślałem.
No dobra chłopaki ! - stanąłem na środku salony i zacząłem swój "apel"
A więc .. Niall weźmie się za świeczki i inne takie pierdoły, Zayn i Liam za jedzenie , no a Louis .. Lou będzie ze mną wszystko dokańczał i będzie uważał żebym zaraz nie zeszedł - odpowiedziałem ze śmiechem.
Się robi - odpowiedział Zayn z Liam'em.
Ok , a gdzie masz świeczki ? - zapytał Niall.
W kuchni , w siatkach są - odpowiedział Harry.
*godzinę później*
Veronika tu idzie ! - krzyknął Lou.
Dobra , wszytko pod kontrolą - odpowiedziałem , zapinając ostatni guzik w marynarce.
Pierścionek masz ? - zapytał Liam.
Mam - odpowiedziałem wyciągając czerwone pudełeczko z kieszeni.
W całym salonie były świeczki było tak .. romantycznie i kameralnie .. Boże , jeszcze nigdy się tak nie stresowałem - pomyślałem sobie w duchu.
Trzymamy kciuki ! - odpowiedzieli wychodząc szybko z domu.
No .. w końcu zostałem sam .. kurde , cały się trzęsę. *ding dong* O nie , to Veronika - odpowiedziałem panicznie sam do siebie.
-Ogarnij się Styles ! - powiedziałem do lustra waląc siebie z liścia w twarz.
-Jestem ogarnięty ! - odpowiedziałem.
-Nie, nie jesteś ! - odpowiedziałem do lustra. Boże , co ja robię ? Rozmawiam ze sobą .. tak to normalne . yhym .. - powtarzałem sobie zmierzając ku drzwiom.
Będzie dobrze - wciągnąłem powietrze i otworzyłem drzwi.
-Hej skarbie - odpowiedziałem całując ją w usta.
-Hej kochanie , jak się czujesz ? - zapytała.
-Już dobrze - odpowiedziałem.
-Zamknij oczy - dodałem zasłaniając jej oczy.
Zaprowadziłem ją do salonu i usiadłem na przeciwko niej. Zjedliśmy kolacje .. i teraz, teraz nadszedł na to czas.. boje się jeszcze bardziej.
-I jaki Ci się podoba ? - zapytałem.
-Jest przepięknie , tylko nie wiem z jakiej to okazji .. - odpowiedziała.
-Czy musi być jakaś okazja ? Choć w sumie to .. jest jedna - odpowiedziałem zdenerwowany. Wstałem z krzesła , podszedł do niej .. klęknąłem i .. zadałem pytanie : Veronika , czy .. chciałabyś zostać panią Styles ? - zapytałem otwierając czerwone małe pudełko. Ona zaniemówiła.
Proszę , powiedz coś .. - powiedziałem.
Harry , jj..jasne że tak - odpowiedziała , rzucając mi się na szyję.
Kocham Cię - odpowiedziała całując mnie w policzek.
Ja Ciebie też - odpowiedziałem przytulając ją jeszcze bardziej.
Podoba Ci się pierścionek ? - zapytałem.
Liam pomagał wybierać - zaśmiałem się.
Jest śliczny - odpowiedziała.
Nawet nie wiesz jak się bałem - odpowiedziałem.
Ale czego ? - zapytała.
Jak to czego .. no po prostu , że i odmówisz czy coś .. - odpowiedziałem.
A jednak było inaczej - odpowiedziała z uśmiechem.

1 komentarz: