-Nie wiem co mam ubrać, wychodze dziś wieczorem- odpowiedziałam.
-Z Harrym?- uśmiechnęła się tak, że aż mnie zabolały policzki.
-Tak- odparłam.
-Nie wiem jak mam sie ubrać!- dodałam.
-Hmm.. skoro to pierwsza randka..
-To nie randka!- poprawiłam ją.
-No dobra, pierwsze takie wasze spotkanie, to mogłabyś ubrać sukienke, na przykład w kolorze malinowym, albo łososiowym,a na to katane, taką do pasa, i koturny, plus dodatki oczywiście- odpowiedziała.
-Lilly, kocham Cię!- rzuciłam uradowana.
-Pamiętasz tą sukienke, co ją razem kupowałyśmy w Top Shopie? Taka malinowa podchodząca pod róż..?- zapytała.
-Yhym.. a tak, wiem o jaką Ci chodzi- rzuciłam, pocierając wskazującym palcem o dolną warge.
-To ta byłaby dobra- odpowiedziała.
-Mam pomysł! Zaraz wróce- odparłam i zbiegłam po schodach. Odkluczyłam szybko drzwi od mojego mieszkania, pobiegłam do sypialni, z pod łóżka wyciągnęłam walizkę i wrzuciłam do niej wszystkie odpowiednie sukienki, buty, katany, marynarki i różne dodatki, zapiełam ją i spowrotem pobiegłam do Lilly.
Weszłam z walizką po schodach, i położyłam ją na ziemi w pokoju Lilly.
-To wszystkie rzeczy, które mogłabym ubrać- otworzyłam torbę
-Cieszysz się z tego spotkania, nie?- uśmiechnęła sie.
-On jest bardzo miły.. dobra, zabierany się za przymierzanie ciuchów!- odpowiedziałam.
-Hmm.. postaram się- odpowiedział.
-Dzięki, w razie czego, dzwoń do mnie.
-Dobrze- odparł, po czym sie rozłączył.
***
Przypomniała mi się noc z Rose. Chociaż dużo z tego nie zapamiętałem, to przynajmniej pamiętam wspólne śniadanie. Trochę nie zręcznie, że nasza znajomość się tak zaczęła. Mam nadzieję, że coś z tego będzie.. za przyjaźnimy się czy coś. Wydaje się być bardzo miłą dziewczyną. Pamiętam, jak rano się obudziłem, i zobaczyłem ją, jak spała, wyglądała tak niewinnie, a potem w kuchni, nie wiedziała co się dzieje.. cieszę się że zgodziła się dziś ze mną wyjść.
-Hej Harry. Dziś wieczorem robimy grilla, no wiesz, impreza na świeżym powietrzu. Chciałem zapytać czy chciałbyś wpaść- Liam zaśmiał się do słuchawki.
-Um.. on dobra. Ale nie będę sam- rzuciłem.
-Jasne, nie ma sprawy, to bądź.. bądźcie o 20.
-Okey, do zobaczenia, pa- rozłączył się.
"Plany się troche po zmieniały, sądze że lepiej będzie, jeśli nie ubierzesz szpilek i sukienki. Mała rada. Harry xx"
Zapłaciłem taksówkarzowi, trzasnęłem drzwiami i podeszłem do bramy. Wpisałem kod (aby brama sie otworzyła) po czym, wszedłem do środka.
-Jezu, nie wyrobie się- pośpiesznie wstałem z łóżka i ruszyłem w stronę łazienki.
Mokre włosy trochę wysuszyłem ręcznikiem, lecz po chwili były one prawie suche. Ułożyłem je, użyłem trochę perfum i stwierdziłem że jestem gotowy do wyjścia.
-Tak. Jest ok- uśmiechnęła się.
Uff, w końcu. W sumie to już i tak nie mam czasu na przebieranie sie. Chwyciłam torebkę, wrzuciłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy.
Poprawiłam jeszcze włosy, i ruszyłam w stronę lustra, kiedy w domu rozległ się dzwięk pukania do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam. Harry.
-Cześć- uśmiechnął się. Gotowa?- dodał.
-Tak, oczywiście- odparłam zamykając za sobą drzwi.
-A gdzie jedziemy, jeśli mogę wiedzieć- zapytałam.
-Mój przyjaciel wyprawia grilla. Liam.. pamiętasz go?
-Tak, dużo będzie ludzi?
-Raczej nie, cała paczka, która była w klubie, i może jeszcze jacyś znajomi Liama.
Wjechaliśmy autem na malutki parking.. jeśli w ogóle można było to tak nazwać, wyszliśmy z auta i ruszyliśmy w stronę przygotowanego stołu i krzeseł, które stały pomiędzy drzewami, na których były rozwieszone lampki. Nie daleko stolika, stał drewniany domek.. który nie wyglądał jak zwykły prosty, letniskowy domek. Jestem pewna że, był 3 razy droższy od mojego mieszkania. Obok domku, stał czarny Range Rover, który jak sądze- należał do Liama.
-Hej!- z domku wyszła dziewczyna z lekkimi lokami, oraz przedziałkiem na środku. Ubrane miała jeansowe shorty i malinową koszulową bluzkę.
-Hej Danielle, gdzie Liam?- zapytał Harry.
-Rozpala grilla- uśmiechnęła się.
-Ok, to ja pójde mu pomóc, a wy się poznajcie- zaśmiał się i odszedł.
-Rose, prawda?-zapytała.
-Tak, widzę że ty nie byłaś aż tak pijana, w końcu pamiętasz moje imię- zaśmiałam się.
-No tak haha, pomożesz mi? Muszę zanieść jedzenie na stół.
-Jasne-uśmiechnęłam się i ruszyłam za nią.
-Cześć Rose!- krzyknęła Perrie, i szybkim krokiem do mnie podeszła i mnie przytuliła.
-No witam- zaśmiałam się.
-Przyjechałaś z Harrym czy jak?
-Ta, z Harrym- uśmiechnęłam sie.
**
-Idziesz?- usłyszałam Harry'ego, który przed momentem wszedł do kuchni.
-Tak, już idę- uśmiechnęłam się sztucznie.
-Wszystko w porządku?
-Tak, po prostu trochę się denerwuje. To są Twoi znajomi.. ja znam ich tylko z klubu, wiesz o co mi chodzi..- weschnęłam.
-Nie masz się czym denerwować, znasz Perrie, z Danielle też się polubiłyście, a chłopacy nie mieli jeszcze okazji lepiej Cię poznać. A jeśli chodzi o Eleanor i Margaret, to nimi się nie przejmuj.
Słucham? Dlaczego miałabym się nimi przejmować?
-A teraz chodź- uśmiechnął się i wyciągnął w moją stronę rękę.
Ugh.. troszeczkę niezręcznie.
Złapałam dłoń i ruszyłam za nim.
**
-Niall, jedźmy już, jestem zmęczona- rzuciła Margaret.
-Ale chwile temu przyje..
-Jestem zmęczona, rozumiesz?!- podniosła ton, a Niall z grzeczności wstał i powiedział "to na nas już czas, narazie"
Jezu, współczuje mu.
-Mógłbyś oddać mi troszeczkę kołdry? Jest mi zimno.
Brunet nic nie odpowiedział tylko mocno mnie do siebie przyciągnął i szepnął zaspanym głosem- teraz cieplej?
-Cieplej- odpowiedziałam zarumieniona. Na całe szczęście pewnie tego nie zauważył.
-Jesteś słodka kiedy masz buraczka na twarzy- zachichotał. O Boże, jednak zauważył.
-Jesteś słodki kiedy śpisz- odpowiedziałam. Czy ja w ogóle kontroluje to co mówie?!
-Dziękuje, wzajemnie- odparł. Śpimy dalej? Która jest godzina?- zapytał.
-8:20- rzuciłam. Śpimy dalej- zaśmiałam się.
-Uh, dziękuje- odparł, opierając głowe na moim karku.
**
-Wejdziesz do środka?-zapytałam, kiedy podjechaliśmy jego autem pod mój dom.
-Może innym razem, trochę się śpieszę- odpowiedział.
-No dobrze, w razie czego dzwoń- uśmiechnęłam się, poczym chciałam pociągnąć za klamke od drzwi
-Rose?- zapytał odwracając moją głowe w jego strone.
-Hmm?- zapytałam zdziwiona.
-Do zobaczenia - odparł złączając nasze usta w długim pocałunku.
-Harry..my..my nie powinniśmy- rzuciłam zmieszana.
-Jak to nie? Wszystko jest dla ludzi- uśmiechnął się ukazując rządek białych zębów.
-Uh, pa Harry- wysiadłam z auta.
-Pa piękna- odpowiedział, po czym odjechał.
___________________________________________________
Ten rozdział jest taki nijaki eh, ale chciałam wam powiedzieć że następny rozdział pojawi się dopiero wtedy, jeśli pod tym rozdziałem pojawią się komentarze. No kurcze, przecież nie piszę tego sama dla siebie.
Kilka komentarz= następny rozdział.



