Piątek, godzina 17.
Pół Londynu za pewne kończy już prace. To stąd takie korki na ulicach i zapełnione chodniki. Ludzie przepychają się przez siebie, co nie jedni trzymają w dłoniach kubki z gorącą kawą.Naszła mnie ochota, na latte macchiato. Trzymałam w dłoni telefon, pisałam SMSa do Lilly i jednocześnie do Matta. "Kupić wam coś do lodówki? xo" Właśnie chciałam wejść do kawiarni, miałam już kliknąć przycisk "wyślij" ale poczułam że wpadam na kogoś
-O Boże, nie no, zawszę mam takiego pecha- usłyszałam.
-Najmocniej Cię przepraszam, to był przypadek, naprawdę strasznie przepraszam- odpowiedziałam łapiąc się za głowę.
-Nic takiego się nie stało, spokojnie- zaśmiała się blondynka.
-Jak to nic, masz całą koszulę w kawie- odparłam.
-A tam, to tylko bluzka. Jestem Perrie- uśmiechnęła się.
-Miło mi, Rose. Jak mogę Ci to wynagrodzić? Hmm pomyślmy.. nowa kawa?- zapytałam z uśmiechem.
-Przestań, zapomnijmy o tej sprawie. Mam lepszy pomysł- uśmiechnęła się podejrzanie.
-O co chodzi?- zapytałam.
-Dziś na przedmieściach Londynu jest impreza. Miałam przyjść ze swoją siostrą, ale nie miała ochoty. Chciałabyś pójść ze mną? -zapytała. Spokojnie, nie uprowadzę Cię- dodała.
-Nie o to chodzi- zaśmiałam się. Tylko nie wiem.. nie, wiesz co, to dobry pomysł! Pójdę z tobą- dodałam.
-To świetnie, chodź- pociągnęła mnie za rękę.
-Wolne?- zapytała otwierając drzwi od taksówki.
-Wolne- uśmiechnął się miły staruszek.
Wsiadłyśmy do taksówki.
-Mieszkasz w Londynie?- zapytałam.
-Teraz tak. No wiesz zespół, chłopak, znajomi,wszystko mam tu
- odparła.
-Zespół?- zapytałam.
-Tak, Little Mix, nie słyszałaś o nim?- odpowiedziała pytaniem.
-Mógłby pan nas tu wysadzić?-zapytała.
-Oczywiście- uśmiechnął się.
-Ale przecież dalej jesteśmy w centrum- zaczęłam.
-Ale jedziemy na imprezę, a ja mam brudną koszulę przecież.- odpowiedziała.
**
-Może być?- zapytała.
-Emm, zamiast jeansowej kamizeli ubierz czarną skórzaną- uśmiechnęłam się.
-Okey.
-Teraz lepiej?- zapytała.
-O wiele lepiej-odpowiedziałam.-Teraz to mogę się przy tobie schować- zaśmiałam się.
-Przecież zaraz Cię ubierzemy. Wydaje mi się że masz taki sam rozmiar jak ja, 38, nie?- zapytała.
-Zgadłaś- odparłam z uśmiechem.
Wyjęła z szafy katanę w moro z ćwikami na ramionach, czarne skórzane spodnie i zwykły biały t-shirt pod spód.
-Hmm.. jeszcze buty. Jaki masz rozmiar?- zapytała.
-39- odpowiedziałam.
-Fuck. Ja noszę 37.5- odrzekła. Czekaj czekaj.. nie dawno kupiłam sobie czarne buty od Jeffrey Campbell, ale są dla mnie za duże. Zaraz je przyniosę- uśmiechnęła się.
-O, proszę- podała mi karton z butami.
-O Mój Boże- zaniemówiłam. Ubrałam się w całość, włącznie z butami i wyszłam do Pezz.
-I jak?- zaśmiałam.
-Nie no, chyba muszę się przebrać, wyglądasz ..wow- odpowiedziała.
-Spokojnie, ty też wyglądasz wow- zaczęłam się śmiać.
-Dziękuje bardzo- uśmiechnęła się miło.
-Dobra, teraz Make Up, i fryzura- rzuciła.
Usiądź tu- pokazał mi ręką krzesło przy toaletce.
Zrobiłam tak jak kazała.
-Eyeliner? -zapytała.
-Chyba nie bardzo pasują mi kreski-odrzekłam, robiąc śmieszny grymas na twarzy.
-No dobrze- uśmiechnęła się.
***
Podjechałyśmy taksówką pod klub. Wyszłyśmy i pokierowałyśmy się w stronę wejścia.
-Bilety proszę- rozkazał wysoki ciemnoskóry mężczyzna.
-Proszę- Perrie pokazał wejściówkę V.I.P
-Czuję się fames.- zaśmiałam się.
-I o to chodzi, idziemy się bawić- krzyknęła radośnie.
Przeciskałyśmy się przez tłumy ludzi, był dym, i głośna muzyka. Doszłyśmy do końca sali, wydawało mi się że szłyśmy w stronę loży dla VI.P'ów. Siedziałam tam już grupka chłopaków. Wstał jeden z nich, po czym wiadomo było, że to chłopak Perrie.
-Hej skarbie- pocałowała go.
-To jest Rose
-Miło mi, Zayn- podał mi rękę.
-Rose- uśmiechnęłam się.
-Chłopcy, to jest Rose- przedstawił mnie Zayn.
-Cześć!- pomachali mi.
Było mi trochę nie zręcznie. Właściwie to nie znam Perrie, a teraz siedzę z nią, jej ukochanym i ich przyjaciółmi. Jesteśmy razem na imprezie, ciekawe o czym mam z nimi rozmawiać.
-Skąd jesteś?- zapytał mnie jeden z chłopców.
-Pochodzę z Oxfordu- odpowiedziałam.
-Długo mieszkasz w Londynie?- zapytał chłopak z lokami.
-Nie długo, nawet nie cały rok- uśmiechnęłam się.
-Aha- odparł, ukazując mi rządek śnieżno-białych zębów, przy czym pokazały się też dołeczki w policzkach.
-Czego się napijecie ?
-Zaraz zaraz, to może najpierw się przedstawimy, przecież Rose nas nie zna... chyba że nas znasz- uśmiechnął się jedne z chłopaków.
-Wiem że jesteście One Direction, ale nie znam waszych imion- odpowiedziałam ze śmiechem.
-Dobra, to ja zacznę. Jestem Liam- uśmiechnął się.
-Ja Niall.
-Louis.
-Mnie znasz- odparł Malik.
-A ja nazywam się Harry- odrzekł chłopak z cudnym uśmiechem.
-Chyba Zapamiętam- opowiedziałam.
W tym momencie zadzwonił mój telefon.
"Mattsoon xx"
-Tak słucham?- zapytał zatykając drugie ucho. Mojej rozmowie przyglądał się Harry.
-Rose, gdzie ty do cholerny jesteś, Rose potrzebuje Cię, błagam przyjedz natychmiast, Rose błagam Cię- krzyczał
-Matt spokojnie, powiedz co się stało. Uspokój się- odpowiedziałam zdenerwowana.
Zaraz wracam, wyjdę przed klub- odpowiedziałam zakrywając słuchawkę.
...
Hello! I jak wam się podoba 1 rozdział? Proszę was, czy moglibyście pozostawić chociaż jeden, max. 2 komentarze pod tym postem. Jeżeli się one pojawią dodam rozdział niebawem. Bardzo mi zależy. Proszę. MAKE SOME NOISE, PLEASE !
love u all xxx
@VersoonBitches


