piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 3.

-Co się stało?!- zapytała zdezorientowana.
-Nie wiem co mam ubrać, wychodze dziś wieczorem- odpowiedziałam.
-Z Harrym?- uśmiechnęła się tak, że aż mnie zabolały policzki.
-Tak- odparłam.
-Nie wiem jak mam sie ubrać!- dodałam.
-Hmm.. skoro to pierwsza randka..
-To nie randka!- poprawiłam ją.
-No dobra, pierwsze takie wasze spotkanie, to mogłabyś ubrać sukienke, na przykład w kolorze malinowym, albo łososiowym,a na to katane, taką do pasa, i koturny, plus dodatki oczywiście- odpowiedziała.
-Lilly, kocham Cię!- rzuciłam uradowana.
-Pamiętasz tą sukienke, co ją razem kupowałyśmy w Top Shopie? Taka malinowa podchodząca pod róż..?- zapytała.
-Yhym.. a tak, wiem o jaką Ci chodzi- rzuciłam, pocierając wskazującym palcem o dolną warge.
-To ta byłaby dobra- odpowiedziała.
-Mam pomysł! Zaraz wróce- odparłam i zbiegłam po schodach.  Odkluczyłam szybko drzwi od mojego mieszkania, pobiegłam do sypialni, z pod łóżka wyciągnęłam walizkę i wrzuciłam do niej wszystkie odpowiednie sukienki, buty, katany, marynarki i różne dodatki, zapiełam ją i spowrotem pobiegłam do Lilly.
Weszłam z walizką po schodach, i położyłam ją na ziemi w pokoju Lilly.
-To wszystkie rzeczy, które mogłabym ubrać- otworzyłam torbę
-Cieszysz się z tego spotkania, nie?- uśmiechnęła sie.
-On jest bardzo miły.. dobra, zabierany się za przymierzanie ciuchów!- odpowiedziałam.
Harry's P.O.V
-Hej Paul! Czy mógłbyś załatwić mi dziś stolik w restauracji na 19 lub19.30? - zapytałem.
-Hmm.. postaram się- odpowiedział.
-Dzięki, w razie czego, dzwoń do mnie.
-Dobrze- odparł, po czym sie rozłączył.
***
Przypomniała mi się noc z Rose. Chociaż dużo z tego nie zapamiętałem,  to przynajmniej pamiętam wspólne śniadanie. Trochę nie zręcznie, że nasza znajomość się tak zaczęła. Mam  nadzieję, że coś z tego będzie.. za przyjaźnimy się czy coś. Wydaje się być bardzo miłą dziewczyną. Pamiętam, jak rano się obudziłem, i zobaczyłem ją, jak spała, wyglądała tak niewinnie, a potem w kuchni, nie wiedziała co się dzieje.. cieszę się że zgodziła się dziś ze mną wyjść.
-Halo?- zapytałem przykładając telefon do ucha.
-Hej Harry. Dziś wieczorem robimy grilla, no wiesz, impreza na świeżym powietrzu. Chciałem zapytać czy chciałbyś wpaść- Liam zaśmiał się do słuchawki.
-Um.. on dobra. Ale nie będę sam- rzuciłem.
-Jasne, nie ma sprawy, to bądź.. bądźcie o 20.
-Okey, do zobaczenia, pa- rozłączył się.
Do: Rose.
"Plany się troche po zmieniały, sądze że lepiej będzie, jeśli nie ubierzesz szpilek i sukienki. Mała rada. Harry xx"
Wyślij.
Noo..- westchnąłem i wsiadłem do najbliższej taksówki. Byłem bardzo zmęczony. Chciałem jak najszybciej przyjechać do domu, wziąźć prysznic i położyć się spać. Z racji tego, że mój dom był na przed mieściach miasta, a rano były małe sobotnie korki, na miejscu byłem dopiero po 40-stu minutach.
Zapłaciłem taksówkarzowi, trzasnęłem drzwiami i podeszłem do bramy. Wpisałem kod (aby brama sie otworzyła) po czym, wszedłem do środka.
Odkluczyłem drzwi, kopnąłem buty w głąb korytarza, i ruszyłem schodami do góry. Stanąłem przy łóżku, ściągnąłem spodnie i koszulkę, rzuciłem się na łóżko i zasnąłem.
***
Spojrzałem na okno zaspanymi oczyma. Słończe powoli zniżało się co raz niżej.
Szybko sięgnęłem ręką do kieszeni czarnych spodni, które leżały na ziemi, i wyjęłem z nich telefon. Spojrzałem na wyświetlacz -18:56.
-Jezu, nie wyrobie się- pośpiesznie wstałem z łóżka i ruszyłem w stronę łazienki.
Wzięłem szybki prysznic, a kiedy z pod niego wyszłem, było 10 po 19. Wytarłem mokre ciało ręcznikiem i owijając go wokół pasa podszedłem do szafy. Wyciągnełem z niej granatowe spodnie do kolan z  nogawkami lekko podwijanymi na dole i białą koszulkę z kieszonką na piersi. Rękawki też lekko podwinąłem, a na gołe stopy założyłem krótkie granatowe conversy.
Mokre włosy trochę wysuszyłem ręcznikiem, lecz po chwili były one prawie suche. Ułożyłem je, użyłem trochę perfum i stwierdziłem że jestem gotowy do wyjścia.
*Rose's P.O.V*
Szybko, mów, tak mogę iść?- zapytałam, stając przed Lilly, w jeansowych spodniach z podwiniętymi nogawkami, czerwonej koszuli w krate z długim rękawem i granatowymi vansami na nogach.
-Tak. Jest ok- uśmiechnęła się.
Uff, w końcu. W sumie to już i tak nie mam czasu na przebieranie sie. Chwyciłam torebkę, wrzuciłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy.
Poprawiłam jeszcze włosy, i ruszyłam w stronę lustra, kiedy w domu rozległ się dzwięk pukania do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam. Harry.
-Cześć- uśmiechnął się. Gotowa?- dodał.
-Tak, oczywiście- odparłam zamykając za sobą drzwi.
-A gdzie jedziemy, jeśli mogę wiedzieć- zapytałam.
-Mój przyjaciel wyprawia grilla. Liam.. pamiętasz go?
-Tak, dużo będzie ludzi?
-Raczej nie, cała paczka, która była w klubie, i może jeszcze jacyś znajomi Liama.
**
Wjechaliśmy autem na malutki parking.. jeśli w ogóle można było to tak nazwać, wyszliśmy z auta i ruszyliśmy w stronę przygotowanego stołu i krzeseł, które stały pomiędzy drzewami, na których były rozwieszone lampki. Nie daleko stolika, stał drewniany domek.. który nie wyglądał jak zwykły prosty, letniskowy domek. Jestem pewna że, był 3 razy droższy od mojego mieszkania. Obok domku, stał czarny Range Rover, który jak sądze- należał do Liama.
-Hej!- z domku wyszła dziewczyna z lekkimi lokami, oraz przedziałkiem na środku. Ubrane miała jeansowe shorty i malinową koszulową bluzkę.
-Hej Danielle, gdzie Liam?- zapytał Harry.
-Rozpala grilla- uśmiechnęła się.
-Ok, to ja pójde mu pomóc, a wy się poznajcie- zaśmiał się i odszedł.
-Rose, prawda?-zapytała.
-Tak, widzę że ty nie byłaś aż tak pijana, w końcu pamiętasz moje imię- zaśmiałam się.
-No tak haha, pomożesz mi? Muszę zanieść jedzenie na stół.
-Jasne-uśmiechnęłam się i ruszyłam za nią.
***
Zanosiłam ostatnią miskę z sałatką, kiedy podjechały trzy auta. Z jednego wyszedł Lousi i jakaś laska, z drugiego Zayn i Perrie, a z trzeciego Niall również z jakąś dziewczyną. Każdy z nich lekko trzasnął drzwiami i ruszył w stronę domku.
-Cześć Rose!- krzyknęła Perrie, i szybkim krokiem do mnie podeszła i mnie przytuliła.
-No witam- zaśmiałam się.
-Przyjechałaś z Harrym czy jak?
-Ta, z Harrym- uśmiechnęłam sie.
**
-Idziesz?- usłyszałam Harry'ego, który przed momentem wszedł do kuchni.
-Tak, już idę- uśmiechnęłam się sztucznie.
-Wszystko w porządku?
-Tak, po prostu trochę się denerwuje. To są Twoi znajomi.. ja znam ich tylko z klubu, wiesz o co mi chodzi..- weschnęłam.
-Nie masz się czym denerwować, znasz Perrie, z Danielle też się polubiłyście, a chłopacy nie mieli jeszcze okazji lepiej Cię poznać. A jeśli chodzi o Eleanor i Margaret, to nimi się nie przejmuj.
Słucham? Dlaczego miałabym się nimi przejmować?
-A teraz chodź- uśmiechnął się i wyciągnął w moją stronę rękę.
Ugh.. troszeczkę niezręcznie.
Złapałam dłoń i ruszyłam za nim.
**
-Niall, jedźmy już, jestem zmęczona- rzuciła Margaret.
-Ale chwile temu przyje..
-Jestem zmęczona, rozumiesz?!- podniosła ton, a Niall z grzeczności wstał i powiedział "to na nas już czas, narazie"
Jezu, współczuje mu.
-Margaret! No co ty! Zostańcie jeszcze!- krzyknął uśmiechnięty Liam.
-Nie. Chcę już wracać do domu, cześć- odeszła od stołu.
-Na razie- odpowiedział zrezygnowany Niall, po czym ruszył w stronę auta.
***
Nie wiem dlaczego, ale kiedy Niall i jego dziewczyna pojechali do domu, atmosfera zrobiła się milsza, rozmawiało nam sie swietnie, spojrzałam na zegarek, była 01:40, oczy powoli same mi sie zamykały i nawet nie wiem kiedy, położyłam swoją głowę na ramie Harry'ego. 
-Rose, jeśli jesteś śpiąca możesz się położyć u góry, specjalnie przyszykowaliśmy pokoje dla was- uśmiechnął się Liam. 
-na prawdę? Jeju przepraszam was bardzo, jestem strasznie zmęczona- odpowiedziałam, a Harry zaśmiał się pod nosem. Tak idioto, to przez Ciebie.
-nic nie szkodzi- odpowiedziała Danielle. Chodź, zaprowadze Cię- dodała.
Uśmiechnęłam się i wstałam, ruszając za dziewczyną.
-Rose, niestety nie mam żadnej piżamy dla ciebie, przyjechaliśmy tu na max 5 dni wiec wzięłam tylko jedną dla siebie, ale mogę dać Ci jakąś moją luźniejszą bluzkę jeśli chcesz.
-jeśli bym mogła.. Dziękuje- uśmiechnęłam się. 
Dziewczyna wyszła z pokoju ale zaraz potem wróciła. Proszę- podała mi t-shirt z napisem "i love my boyfriend more than food". Zaśmiałam się patrząc na bluzkę a Danielle parsknęła śmiechem. 
-tylko taką miałam- odpowiedziała.
-ale nic sie nie stało przecież!
-no dobrze! W razie czego łazienka to 2 drzwi od prawej. Czyste ręczniki są w stawce obok zlewu, czuj się jak u siebie- uśmiechnęła się i wyszła.
Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki. Przekluczyłam zamek i zdjęłam z siebie ciuchy. Weszłam pod prysznic, odkręciłam kurek z ciepłą wodą która zawsze działała kojąco na moje ciało.
**
Po 15 minutach wyszłam z pod prysznica, z szafki wyjęłam ręcznik który miał kolor kawy z mlekiem, wytarłam się dokładnie, po czym ubrałam luźną koszulkę. 
Weszłam do "naszego" pokoju, jednak nie był on już pusty. Na łóżku leżał Harry, który mi się przyglądał. Dało sie zauważyć ze jest napity.
-no czeeeeść- uśmiechnął się, ukazując dołeczki.
-witam- odpowiedziałam ze śmiechem. Oczka wyżej poproszę- dodałam, kiedy zauważyłam ze patrzy sie na mój tyłek, który nie był całkowicie zakryty- dzięki nie zbyt długiej bluzce.
Położyłam się obok niego i przykryłam kołdrą.
-Dobranoc kochanie- rzucił.
-Dlaczego mówisz do mnie kochanie?- zdzwiłam sie.
-No wiesz.. Myślałem ze jak my wczoraj .. to juz wiadomo ze jesteśmy razem..- zmieszał się. 
-Oj nie nie Harry, ze mną nie jest tak łatwo. O mnie trzeba powalczyć- uśmiechnęłam sie.
-w takim razie, będę walczył- odpowiedział. Dobranoc Rose- dodał.
-dobranoc Harry- odpowiedziałam, uśmiechając sie pod nosem. Boże, to chyba najsłodsza rzecz jaką powiedział mi chłopak.
*następny dzień, rano*
Obudziłam się pod ręką Harry'ego.
Spojrzałam na niego, uśmiechnął się przez sen.
-Harry śpisz?
-Śpię- odpowiedział przysuwając się do mnie.
-Mógłbyś oddać mi troszeczkę kołdry? Jest mi zimno.
Brunet nic nie odpowiedział tylko mocno mnie do siebie przyciągnął i szepnął zaspanym głosem- teraz cieplej?
-Cieplej- odpowiedziałam zarumieniona. Na całe szczęście pewnie tego nie zauważył.
-Jesteś słodka kiedy masz buraczka na twarzy- zachichotał. O Boże, jednak zauważył.
-Jesteś słodki kiedy śpisz- odpowiedziałam. Czy ja w ogóle kontroluje to co mówie?!
-Dziękuje, wzajemnie- odparł. Śpimy dalej? Która jest godzina?- zapytał.
-8:20- rzuciłam. Śpimy dalej- zaśmiałam się.
-Uh, dziękuje- odparł, opierając głowe na moim karku.
**
-Wejdziesz do środka?-zapytałam, kiedy podjechaliśmy jego autem pod mój dom.
-Może innym razem, trochę się śpieszę- odpowiedział.
-No dobrze, w razie czego dzwoń- uśmiechnęłam się, poczym chciałam  pociągnąć za klamke od drzwi
-Rose?- zapytał odwracając moją głowe w jego strone.
-Hmm?- zapytałam zdziwiona.
-Do zobaczenia - odparł złączając nasze usta w długim pocałunku.
-Harry..my..my nie powinniśmy- rzuciłam zmieszana.
-Jak to nie? Wszystko jest dla ludzi- uśmiechnął się ukazując rządek białych zębów.
-Uh, pa Harry- wysiadłam z auta.
-Pa piękna- odpowiedział, po czym odjechał.

___________________________________________________
Ten rozdział jest taki nijaki eh, ale chciałam wam powiedzieć że następny rozdział pojawi się dopiero wtedy, jeśli pod tym rozdziałem pojawią się komentarze. No kurcze, przecież nie piszę tego sama dla siebie.
Kilka komentarz= następny rozdział

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Przepraszam!

Hej kochani! Tak bardzo bardzo bym chciała was przeprosić za to że nie dodawałam tak długo rozdziału. Blog był zawieszony a ja o tym nawet nie napisałam, ale na pewno nie kończę z pisaniem. Bardzo bym chciała dodać rozdział jeszcze w tym roku i wydaje mi sie ze tak będzie bo nie mam żadnych ocen do poprawiania:) 
Zmieniłam nazwę na Twitterze @vanspeazer
Kocham was mocno 💕💕💕